Leśny chillout poranka nad Rudą
Historia zdjęć
Ten poranek, mimo spontanicznego wypadu bez planu… i szukaniu miejscówki o wschodzie z brakiem rozpoznania terenu… z uwagi na okoliczności przyrody
zaliczam do udanych ![]()
Jednak, przedzieranie się po omacku w lesie, w mokrych gęstwinach sięgających po pas a miejscami nawet wyżej, po to, by dostać się nad brzeg rzeki, bez wcześniejszej znajomości terenu, nie jest dobrym pomysłem, o czym dzisiaj się przekonałem na własnej skórze ![]()
Rzeka Ruda, w leśnej otchłani, strzeżona wokół przez bujne, gęste i wysokie trawy, stanowi nie lada wyzwanie… lecz z drugiej zaś strony, niczym nie okiełznana natura, to najcudowniejsze, co mogło mi się przydarzyć w sobotni czerwcowy poranek ![]()




Pośród leśnych bezdroży
Dzika rzeka, dzikie miejsce…
Ruda schowana w leśnych zakamarkach pokazuje swoje prawdziwe oblicze… Niedostępna, dzika, skryta pośród gęstej, bujnej i wysokiej roślinności.
Dla zwykłych, niewprawionych „eksploratorów” leśnych bezdroży, to nie lada wyzwanie… Szczególnie nocą, kiedy wszystko wygląda inaczej, nieznajomo i strasznie. Każdy szelest, ruch dzikiej zwierzyny to prawdziwy „stres” a kolejny krok dalej to niewiadoma stąpania po „obcej ziemi”, gdzie tak naprawdę jesteś tylko „intruzem”…
Cudowny, dziki, nie dla każdego… leśny świat
Zdobyłem się na odwagę, by tego ranka pójść nieco dalej, z dala od zabudowań, w szczery głęboki las, tam, gdzie na co dzień nie chadzam…
Szedłem nocą… dookoła wszechobecna, tajemnicza i okalająca cały teren, leniwie snująca się mgła. Ciemny las… Raz za razem leśne odgłosy zwierzyny, od uciekającej na mój widok sarny po dochodzący z oddali klangor żurawi, który akurat był ukojeniem wędrówki w środku ciemnego lasu… Strasznie i kojąco zarazem …
biel.darek




